Zamawiasz pizzę i mówisz: „Dzisiaj mogę, mam cheat day”. W tygodniu się pilnowałaś, więc teraz jest dzień, w którym wolno zjeść inaczej. Tylko dlaczego zwykły posiłek potrzebuje nazwy sugerującej oszustwo?
„Cheat” znaczy oszukiwać. W tej nazwie jest już zasada: na co dzień jesz właściwie, a dziś możesz ją złamać. Można używać tego słowa bez większego zastanowienia. Warto jednak zauważyć, co dzieje się z Twoim jedzeniem, kiedy jeden dzień daje zgodę na produkty zakazane przez pozostałe sześć.
Wyobraźmy sobie sobotę. Masz ochotę na pizzę, ale do zamówienia dochodzi deser, bo jutro wraca dieta. Nie zastanawiasz się już tylko nad tym, na co masz ochotę i ile chcesz zjeść. Pojawia się presja, żeby wykorzystać ten dzień. Wieczorem czujesz, że było za dużo, więc planujesz bardziej się pilnować od poniedziałku. W tym przykładzie ważna jest myśl o kolejnym zakazie, która towarzyszyła jedzeniu.
Badania Murray i współpracowników (2018) oraz Ganson i współpracowników (2022) pokazały związek praktyk określanych jako „cheat meals” z objawami zaburzonego jedzenia w badanych grupach młodych osób. To nie dowodzi, że sama nazwa powoduje napady. Nie oznacza też, że każda pizza zjedzona w sobotę jest objawem problemu. Znaczenie ma cały sposób korzystania z takiego dnia.
Zamiast zaczynać od przemianowania soboty, spójrz na dni, które ją poprzedzają. Czy masz wtedy szansę zjeść wystarczająco dużo? Czy odkładasz produkty, które lubisz, „na dzień, kiedy wolno”? Jeśli w sobotę chcesz zjeść wszystko na zapas, trzeba przyjrzeć się również temu, co dzieje się od poniedziałku do piątku.
Pizza może być kolacją. Nie trzeba jej nazywać nagrodą za tydzień dobrego zachowania. Produkty różnią się składem i tym, jak się po nich czujesz, ale wybór posiłku nie mówi nic o Twojej wartości. Zjedzenie czegoś dla przyjemności też ma miejsce w codziennym jedzeniu.
Jeśli „cheat day” regularnie kończy się utratą kontroli, cierpieniem albo próbami „odrobienia” jedzenia, samo usunięcie słowa z kalendarza może nie wystarczyć. Warto omówić ten powtarzający się schemat ze specjalistą od zaburzeń odżywiania. Zacznij od opisania całego tygodnia, także dni, które uznajesz za udane.
