Wracasz z pracy, ogarniasz dom i dopiero o 19:30 masz chwilę, żeby zjeść. Jesteś głodna, ale przypomina Ci się zasada: „po osiemnastej już nic”. Jesz z poczuciem winy albo odkładasz kolację. Tymczasem godzina 18:00 nie jest uniwersalną granicą, po której jedzenie zaczyna szkodzić.
Twój dzień nie kończy się o tej samej porze co dzień innych
Jeśli kładziesz się o 22:00, Twój wieczór wygląda inaczej niż u osoby pracującej do 21:00 i zasypiającej po północy. Znaczenie ma cały rytm: kiedy wstajesz, kiedy jesz w ciągu dnia, ile czasu zostaje do snu i jak czujesz się po kolacji. Jedna godzina nie uwzględnia tych różnic.
Pora jedzenia może mieć znaczenie. Ale jakie?
W małym badaniu dorośli jedli te same posiłki według dwóch planów: wcześniejszego i przesuniętego o ponad cztery godziny. Przy późniejszym planie byli bardziej głodni i zmieniały się niektóre pomiary dotyczące zużywania energii przez organizm. To wskazówka, że pora jedzenia może wpływać na to, jak funkcjonujemy.
Badanie nie sprawdzało jednak zakazu jedzenia po 18:00. Nie pokazało też, że zwykła późniejsza kolacja prowadzi do przybierania na wadze. Porównano całe plany posiłków u niewielkiej grupy osób w kontrolowanych warunkach.
Jak podejść do kolacji w zwykły dzień?
Jeśli jesteś głodna, sam fakt, że minęła osiemnasta, nie jest powodem do pominięcia posiłku. Zastanów się, kiedy jadłaś ostatnio i czego teraz potrzebujesz. Późny powrót do domu może być też sygnałem, żeby zaplanować coś do zjedzenia wcześniej - tak, aby nie czekać z całym jedzeniem do wieczora.
Jeżeli po kolacji masz zgagę, uczucie ciężkości albo trudniej Ci zasnąć, przyjrzyj się zarówno porze, jak i wielkości posiłku. Przy chorobie wymagającej określonych pór jedzenia lub przy leczeniu powiązanym z posiłkami ustalenia z lekarzem mają pierwszeństwo przed ogólną poradą.
Dobre pytanie przed kolacją brzmi: „Co pasuje do mojego dnia i samopoczucia?”. Zegar może pomóc w planowaniu posiłków, ale nie musi rozstrzygać, czy wolno Ci zjeść.
